1
września 1971r.
Mała,
białowłosa dziewczynka skakała z radości w swoim pokoju. Ponad
miesiąc temu dowiedziała się, że została przyjęta do Hogwartu,
szkoły magii i czarodziejstwa. To, że jest czarownicą wiedziała
praktycznie od 3 roku życia, kiedy nagle zrobiona przez jej mamę
owsianka zaczęła fruwać po całej kuchni. Jej starszy o cztery
lata brat również był czarodziejem i uczęszczał do Hogwartu.
Zawsze opowiadał swojej młodszej siostrze jaka ta szkoła jest
cudowna. Od razu kiedy dostała list miała nadzieję, że będzie w
Gryffindorze tak samo jak jej brat.
-Sophie,
zejdź na dół, zaraz wyruszamy na King's Cross.- zawołała pani
Fedeline.
-Dobrze
mamo- odkrzyknęła jej dziewczynka. Nie mogła się doczekać aż
wsiądzie do Express Londyn-Hogwart i poczuję magię jaką niesie ze
sobą szkoła.Zbiegła szybko na dół i usiadła przed blatem.
-Mamo,
gdzie jest Lucas?
-Spokojnie
skarbie, właśnie znosi twój kufer i sowę do mugolskiego auta.
Mama
dziewczynki nie wiedziała, że mała Sophie przemyca jeszcze jedno
zwierzątko, kotkę o imieniu Coax. Jej brat, Lucas, kupił jej ją
na 10 urodziny.
-Sophie,
jedziemy – krzyknął Lucas. Dziewczynka podskoczyła kiedy
usłyszała jego głos. Pobiegła do samochodu i wskoczyła na niego
jak mała małpka. Uwielbiała się przytulać w ten sposób.
-Spokojnie
mała, nie widziałaś mnie dwa tygodnie a już się za mną
stęskniłaś ? - spytał z lekkim rozbawieniem Gryfon.
-Nawet
nie wiesz jak bardzo.- i przytuliła się do niego mocniej.
Na
stacji King's Cross było pełno ludzi. Jak zawsze pierwszego
września o godzinie 10.40.
Za
20 minut odjeżdża czarodziejski Express Londyn-Hogwart a każdy
czarodziej uczący się w Hogwarcie musiał się dostać na peron 9¾
. Lucas i Sophie Fedeline przepychali się przez tłum ludzi aby
dostać się pomiędzy 9 a 10 peron. Na szczęście im się udało i
byli 15 minut przed czasem. Czarodziei na peronie było całkiem
sporo ale najgorsze dopiero przed nimi. Szybko wpakowali się z
kuframi do pociągu i zajęli miejsca. Pożegnali się z rodzicami
już wcześniej, dlatego mogli spokojnie czekać na odjazd pociągu.
-Nie
zgadniesz kto też jedzie do Hogwartu- zagadał ją Lucas.
-No
niby kto ? - spytała z nutą podejrzenia w głosie.
-Twój
ukochany, jedyny, najlepszy, najfajniejszy...
-Wiem,
że ty jedziesz więc nie musisz sobie schlebiać.- powiedziała z powątpieniem.
-Daj
mi skończyć. Wspaniały .. kuzyn Remus! – wypowiedział ostatnie
słowa prawie krzycząc.
-Remus
też jedzie do Hogwartu?- spytała dla bezpieczeństwa. Gryfon
pokiwał jej głową na znak zgody.
-CZEMU
WCZEŚNIEJ MI NIE POWIEDZIAŁEŚ?!- i z prędkością światła
wyskoczyła z pociągu i czekała na swojego kuzyna. Po pięciu
minutach znalazła go z wielką klatką z sową i kufrem. Kiedy Remus
zobaczył Sophie puścił rzeczy i pobiegł ją przytulić.
-Jak
ja się stęskniłam- powiedziała mu na ucho.
-Ja
też się stęskniłem Sophie.
Razem
weszli do pociągu a Remus zostawił sój kufer i klatkę. Następnie
wyszli z pociągu i patrzyli na tłum przybywających czarodziei.
Kiedy zabrzmiał gwizdek, szybko wskoczyli do pociągu.
-Wiesz
co?-powiedział Remus.
-Hmm?
-Muszę
iść jeszcze do profesor McGonagall omówić jedną sprawę.
-No
to biegnij, ja poszukam wolnego przedziału.
Sophie
po długich poszukiwaniach znalazła przedział w którym siedziała
rudowłosa dziewczynka o imieniu Lily i ciemna brunetka o imieniu
Katherine. Nikt nie wiedział, że Remus znalazł prawie wolny
przedział tuż obok przedziału w którym siedziały 3 dziewczynki.
Młody Lupin spotkał w przedziale Jamesa, Syriusza i Petera. To
przypadkowe spotkanie poznało wielu młodych czarodziei których do
końca życia łączyła przyjaźń. Niektórych może coś więcej
...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz