22.08.1976r.
Trzy piękne gryfonki przechadzały się po ulicy Pokątnej. Potrzebowały nowych podręczników na ich 6 rok nauki w Hogwarcie, Szkole Magii i Czarodziejstwa. Wszystkie były pochłonięte w rozmowie.
-On znowu wysyłał mi przez całe wakacje listy- powiedziała panna Evans, rudowłosa dziewczyna, od dwóch lat obiekt westchnień Jamesa Pottera.
-To dlaczego się z nim nie umówisz? Przecież, jeśli ci się nie spodoba, to zawsze możesz powiedzieć, że nic z tego nie będzie. - głos zabrała białowłosa piękność o imieniu Sophie.
-Zgadzam się z Sophie. Ta randka nie zaważy o twojej przyszłości - Katherine wyraziła swoje zdanie.
-Ale to Potter, zakochany w sobie palant, HUNCWOT.
-To, że jest HUNCWOTEM nie znaczy, że jest zły. Remus też jest HUNCWOTEM a uczy się lepiej ode mnie. - Sophie po woli traciła cierpliwość.
-O wilku mowa.- Katherine wskazała im dłonią dwójkę przystojnych chłopaków. Pierwszy, wysoki
o kruczoczarnych włosach przyglądał się wystawie Markowego sprzętu do Quidditcha. Drugi, przystojny brunet w okularach, właśnie zauważył rude włosy Lily i w tym momencie machał całej trójce. Dziewczyny mu odmachały i podeszły do nich.
o kruczoczarnych włosach przyglądał się wystawie Markowego sprzętu do Quidditcha. Drugi, przystojny brunet w okularach, właśnie zauważył rude włosy Lily i w tym momencie machał całej trójce. Dziewczyny mu odmachały i podeszły do nich.
-Cześć James.- przywitała się Sophie.
-Hej - powiedziała Katherine. Lily się nie przywitała.
-Witam piękne panie - powiedział James z szelmowskim uśmiechem.
-Do kogo ty mó.. ooo- Syriusz nagle się odwrócił i zwrócił uwagę na trzy dziewczyny.
-No witam witam.- uśmiechnął się nonszalancko do dziewczyn.
-Co Was sprowadza na ulicę Pokątną?- spytał się James.
-Głupie pytanie Rogaczu - powiedział Syriusz. James w tym momencie zgromił Syriusza wzrokiem.
-Gdzie podzialiście Remusa i Pettera ? - spytała się Lily.
-A co ? My już nie wystarczamy ?- James zrobił ironiczny uśmiech.
-Chyba w snach Potter. Mam po prostu sprawę do Lupina.- odpowiedziała hardo Lily.
-Petter nie mógł z nami przyjść, a Remus ... - Syriusz nie wiedział jaką wymówkę im podać. Przecież dzisiaj jest pełnia, więc Remus nie czuje się najlepiej. Z tej sytuacji niespodziewanie wybrnęła Sophie.
-Remus dzisiaj pojechał do wujka. Miał mu dawać korepetycje z eliksirów raz w tygodniu podczas sierpnia.
-Właśnie- potwierdził jej słowa James.
- Macie już wszystkie podręczniki kupione ? - niespodziewanie zagadała Katherine.
-Tak, my już mamy wszystko kupione. - powiedział z zadowoloną miną Black.
-To świetnie - uśmiechnęła się Sophie.
-Moglibyście MI pomóc, bo ONE o mnie nie pomyślały. Muszę dzisiaj kupić WSZYSTKIE podręczniki dla siebie i dla Remusa.
-Jak to o tobie nie pomyślałyśmy ? Przecież jesteśmy - fuknęła na nią panna Evans.
-Jesteście tu po szaty wyjściowe którą ja zresztą też potrzebuję. Ja pójdę najpierw z chłopakami do Esów i Floresów a później spotkamy się u Madame Malkin, dobrze ?
-Dobrze - mruknęły dziewczyny.
-Przecież się nie zgodziliśmy.- fuknął na nią James.
-Ale ty akurat byś się zgodził. Przecież kim ja jestem. Jestem najlepszą przyjaciółką twojej wymarzonej dziewczyny.- uśmiechnęła się rozbrajająco.
-A JA TO CO ? - Syriusz tracił cierpliwość.
-Z tobą akurat mam do pogadania. To jak idziecie ze mną ? - spytała z nadzieją panna Fedeline.
-Pójdziemy- powiedzieli jednocześnie. W tym momencie cała trójka ruszyła do księgarni Esy
i Floresy. Sophie czuła lekkie napięcie, kiedy szła razem z chłopakami. Cudny dreszcz za każdym razem kiedy Syriusz na moment na nią zerkał.
i Floresy. Sophie czuła lekkie napięcie, kiedy szła razem z chłopakami. Cudny dreszcz za każdym razem kiedy Syriusz na moment na nią zerkał.
-Dobra, James znajdziesz mi książki do transmutacji, obrony przed czarną magią i zaklęć. Ja
z Syriuszem znajdziemy do reszty przedmiotów. Tylko pamiętaj, żebyś brał po dwa egzemplarze.
I się rozeszli. Syriusz szedł za Sophie w bardzo małej odległości. Zawsze uważał ją za atrakcyjną czarownicę. Nawet się nie spostrzegł kiedy jego ręce spoczęły na pośladkach panny Fedeline. Podziałało to na nią jak kubeł zimnej wody. Automatycznie odwróciła się i położyła swoje ręce na szyi Syriusza. Przybliżyła się do niego i uwodzicielskim szeptem powiedziała na ucho
z Syriuszem znajdziemy do reszty przedmiotów. Tylko pamiętaj, żebyś brał po dwa egzemplarze.
I się rozeszli. Syriusz szedł za Sophie w bardzo małej odległości. Zawsze uważał ją za atrakcyjną czarownicę. Nawet się nie spostrzegł kiedy jego ręce spoczęły na pośladkach panny Fedeline. Podziałało to na nią jak kubeł zimnej wody. Automatycznie odwróciła się i położyła swoje ręce na szyi Syriusza. Przybliżyła się do niego i uwodzicielskim szeptem powiedziała na ucho
-Jeśli jeszcze raz, twoje ręce znajdą się tam gdzie nie powinny, to nie dość, że odetnę twoje łapki to na dodatek ucierpi twoja nienaganna fryzura. - odwróciła się z powrotem i szła do regału z książkami od zielarstwa. Black stał jak spetryfikowany. Spodziewał się siarczystego policzka ale nie tego.
-O czym chciałaś pogadać ? - spytał nagle kiedy w jej dłoniach wylądowały dwa podręczniki od zielarstwa.
-Pewnie nie wiesz skąd wiem, że Remus jest "u wujka"? - pokazała mu cudzysłów.
-To ty wiesz O TYM ?
-Przecież jestem jego kuzynką, wiem o nim trochę więcej niż ty.
-Ty jesteś jego KUZYNKĄ?
-No tak. Nigdy tego nie ujawnialiśmy bo ja trzymałam się z dziewczynami a on z wami. - powiedziała. Uśmiech błądził po jej twarzy. Nie spodziewała się takiej reakcji Łapy.
-Dobra, jakie podręczniki jeszcze potrzebujecie? - w tym momencie przyszedł James.
-Ou przepraszam gołąbeczki, już sobie idę.- powiedział z uśmiechem na ustach.
-O nie, przyłapałeś nas, nasza miłość została odkryta - Sophie przytuliła się do Blacka i wszystko powiedziała jak zawodowa aktorka. Wszyscy razem wybuchnęli śmiechem.
-Masz wszystkie podręczniki ?- spytała Rogacza.
-Tak, wszystkiego po dwa egzemplarze.- odpowiedział chłopak.
-Czyli mamy podręczniki do transmutacji, zaklęć, obrony przed czarną magią, eliksirów i zielarstwa. Jeszcze do astronomii. - powiedziała sama do siebie.
-Syriusz mógłbyś sięgnąć tą książkę, jest na najwyższej półce- poprosiła białowłosa. Sama była dość niska, 161cm to nie jest jej wymarzony wzrost, zwłaszcza, że i Syriusz i James, jak praktycznie każdy czarodziej w Hogwarcie przewyższali ją minimalnie o głowę. Syriusz bez jakichkolwiek problemów sięgnął po podręcznik. Podeszli do kasy
i panna Fedeline zapłaciła za wszystkie książki. Całą trójką wybrali się do sklepu Madame Malkin po nowe szaty wyjściowe i szaty szkolne. Chłopaki, jako "mięśniaki"nieśli wszystkie podręczniki jakie kupiła Sophie. Lily właśnie wychodziła z przebieralni w pięknej zielonej sukience przed kolano. Sukienka cudnie podkreślała jej kształty a jednocześnie nie była wyzywająca
i panna Fedeline zapłaciła za wszystkie książki. Całą trójką wybrali się do sklepu Madame Malkin po nowe szaty wyjściowe i szaty szkolne. Chłopaki, jako "mięśniaki"nieśli wszystkie podręczniki jakie kupiła Sophie. Lily właśnie wychodziła z przebieralni w pięknej zielonej sukience przed kolano. Sukienka cudnie podkreślała jej kształty a jednocześnie nie była wyzywająca
-Powinnaś ją kupić - powiedziała Sophie. Katherine szybko się odwróciła i zobaczyła białowłosą
w towarzystwie dwóch huncwotów.
-A ty co kupiłaś ? - spytała się przyjaciółki.
-Jeszcze nic, jakaś żadna mnie nie zainteresowała.
-Ja mam tu coś w sam raz dla ciebie - zdjęła z wieszaka piękną białą sukienkę. Była lekko za kolano i miała wycięcie na plecach. Lekko rozkloszowana, cudownie pasowała do drobnej Kate.
Katherine od razu wzięła sukienkę i weszła do przebieralni. Wyszła po kilku minutach. Wyglądała obłędnie. Lily od razu zaczęła ją zachwalać. Musiały tylko dokupić jakieś buty ale tym zajmą się kiedy indziej.
-Sophie, mam sukienkę idealną dla ciebie. - Lily zdjęła z wieszaka piękną czarną sukienkę przed kolano z koronkowymi ramiączkami. Sophie uwielbiała wszystko w ciemnych odcieniach, chyba że było to coś o bardzo intensywnym kolorze. Jej białe włosy idealnie kontrastowały z czarnym materiałem sukienki.
Sophie musiała ją przymierzyć tylko z powodu rozmiar. Wiedziała, że będzie dla niej idealna. Nie pomyliła się. Chłopaki siedzieli i podziwiali. W końcu nie co dzień możesz oglądać trzy piękne dziewczyny.
-Napatrzyliście się już, bo mamy zamiar wyjść. - Lily z uśmiechniętą miną wyszła z Katherine ze sklepu. Sophie musiała na nich poczekać, bo w końcu oni mieli jej wszystkie podręczniki. Kiedy wszyscy byli już na dworze ustalili, że wracają do domów. Lily i Kate poszły razem, mieszkały w tej samej, mugolskiej dzielnicy a Sophie i chłopaki poszli do domu Remusa.
-Czemu nie idziemy do twojego domu?- spytał nagle James. Oczy Sophie wypełniły się łzami ale nie pozwoliła im wyjść.
-Przez całe wakacje mieszkałam z Remusem. Jego rodzice mnie do siebie zaprosili. - tak konwersacja się ucięła. Kiedy znaleźli się pod domem Lupina, dziewczyna zabrała od nich podręczniki i położyła na ganku. Na koniec pożegnała się z chłopakami i każdego z nich przytuliła. Kiedy przytuliła się do Syriusza poczuła od niego piękne perfumy. Takich samych perfum używał jej brat. Szybko się od niego odkleiła, rzuciła szybkie "cześć" i weszła do domu ze wszystkimi książkami. Kiedy zamknęła drzwi oparła się o nie i zaczęła płakać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz